niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 1 :)

Macie 1. rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba ;).



She's got a smile that it seems to me  Reminds me of childhood memories Where everything Was as fresh as the bright blue sky. Moja ulubiona piosenka. Zaczynam tańczyć I śpiewać, gdy nagle muzyka ucicha. No tak… budzik. Otwieram oczy i spoglądam na szafkę nocną, na której leży mój telefon. Wyłączam drzemkę w telefonie i patrzę na zegarek. 10, więc nie jest tak źle. W końcu sobota! Wstałam, poszłam się ogarnąć, ubrać i pomalować. Postanowiłam tylko pociągnąć rzęsy tuszem. Następnie zeszłam na dół, do rodziców i siostry.
- Hej wszystkim- przywitałam się z uśmiechem.
- No cześć mała, jak się spało?- zapytał mój tata.
- Bez zmian, nieźle.- odpowiedziałam przez śmiech.
- Adaś dzwonił przed chwilą, powiedział, że wpadnie do Ciebie za jakiś czas, więc bądź czujna.- powiedziała moja mama.
- Hahaha, ok- odpowiedziałam. Poszłam na górę ogarnąć troszkę w pokoju. Gdy skończyłam sprzątać, usiadłam przed laptopem, weszłam na fb, sportowefakty, tt i instagrama.
- Heeeeeej- usłyszałam nagle za moim uchem. Podskoczyłam i mimowolnie pisnęłam. Odwróciłam się, a za mną na podłodze leżał Adam i tarzał się ze śmiechu.
- Strzelec! Chcesz, żebym umarła na zawał? Pogięło Cię?!- nawrzeszczałam na niego. Chciałam  utrzymać powagę, ale nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. Położyłam się obok niego.
- Jak tam?- spytał Adaś.
- Bywało lepiej i gorzej, a u Ciebie?- odpowiedziałam z uśmiechem.
- Dooobrze- powiedział a następnie wybuchnął śmiechem. Ja też zaczęłam się śmiać, tyle że z niego.
- Dobra, debilu, co robimy?- spytałam podnosząc się do siadu.
- Nie wiem jak ty, ale ja mam o 16 trening, więc mamy duuużo czasu- zaśmiał się.
- Idę z tobą, nie ma bata. – powiedziałam.- A teraz chodź, przejdziemy się na miasto. Tylko daj mi się przebrać.
-Jasne, spoko- powiedział wstając. Myślałam, że wyjdzie, jednak on ani myślał opuszczać ten pokój.
-No to może byś łaskawie ruszył ten swój chudy tyłek z tego pokoju?- zaśmiałam się.
- A muszę?-zapytał zasmucony. Zaczęłam się, po raz kolejny, śmiać. Ten chłopak doprowadza mnie do łez.- No doooobra. Idę do łazienki.- wyszedł. Ja zamknęłam drzwi i przebrałam się. Gdy wyszłam z pokoju, Adam już stał przy schodach.
-Chodź- pociągnęłam go za rękę i zeszliśmy na dół, gdzie siedziała moja młodsza siostra. Uwielbia Adasia, zawsze, gdy przychodzi jest szczęśliwa.
- Hej mała- powiedział do Marcysi i podszedł do niej. Ona, gdy go tylko zobaczyła, zeskoczyła z kanapy, podbiegła do niego i rzuciła mu się na szyję. Chłopak zaczął się z nią kręcić wokół własnej osi tak, że małej spadły kapcie.
-Oj, Adaś, co ty z nią robisz- zaśmiałam się.
-Jak się ma moja świeżo upieczona pięciolatka?-spytał Strzelec
-Dobrze- uśmiechnęła się.
-No to super- zaśmiał się.- My już lecimy młoda- powiedział stawiając ją na ziemi.
-Idź do babci, ja będę później w domu, ok. 19- uśmiechnęłam się do niej.
-A gdzie idziecie- zapytała zaciekawiona Marcelinka.
-Najpierw do miasta, a potem mam trening i twoja siostra pójdzie ze mną- mówiąc to objął mnie ramieniem.
-Idziemy, mała. Cześć- powiedziałam, pomachałam do niej i wyszliśmy.-Jesteś samochodem?- spytałam Adama.
-Nie, jestem człowiekiem.-zaśmiał się.- A ten bus stoi sobie tylko dla ozdoby na twoim podjeździe.
-No tak- zaczęłam się śmiać.
                Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Podróż co centrum zajęła nam 15 minut. Zaparkowaliśmy na parkingu na deptaku i wyszliśmy z auta.
-To co robimy?- spytałam
- Zjadłbym coś- odpowiedział Adaś
-Ty ciągle byś coś jadł- zaśmiałam się- chodź, głodomorze.
- Ej, nie pozwalaj sobie- powiedział przez śmiech
- Chciałam Ci przypomnieć, że to ty jesteś rok młodszy, więc mordeczka w kubeł, proszę.- powiedziałam i wybuchłam śmiechem.
- Wiesz co?- powiedział obrażonym tonem i przyśpieszył kroku.
- Oj Adaś, no weź dogoniłam go, objęłam ramieniem, a ten idiota zaczął się śmiać.
- Dobra, to gdzie jemy?- zapytał
-Chodź może na pizzę jakąś, co?- zaproponowałam.
-Jestem za-uśmiechnął się i ruszyliśmy w kierunku pizzerii. Weszliśmy do środka i zamówiliśmy jedną, dużą pizzę. Gdy ją przynieśli, oczy prawie wyszły mi z orbit.
- I my mamy to zjeść?- zaczęłam się śmiać.
- Sam zjadłbym całą, ale będę dobroduszny i się z Tobą podzielę- zaśmiał się.
W ten oto sposób ja zjadłam jeden kawałek, po którym byłam już pełna, a Adaś resztę pizzy. Słyszałam, że żużlowcy dużo jedzą, ale żeby aż tak? Gdzie oni to wszystko mieszczą?
- Najadłeś się?- spytałam Strzelca, gdy skończył.
-Wydaje mi się, że tak- uśmiechnął się.- Która jest godzina?
- 14, idziemy już?- spytałam.
- Trening jest o 16, więc najpóźniej o 15 chciałbym być, żeby jeszcze motor przygotować.
- Jasne, nie ma sprawy. Chętnie Ci pomogę.- powiedziałam.
                Zawsze lubiłam szperać przy motocyklach. Gdy byłam mała,  jeszcze w Częstochowie, często pomagałam tacie, który jest mechanikiem. Uwielbiałam też majstrować przy crossie ojca, sprawiało mi to niemałą frajdę. Nie oznacza to, że byłam chłopczycą. Jak każda dziewczynka, chciałam zostać księżniczką, albo piosenkarką. To drugie zostało mi do tej pory. Muzyka zawsze była we mnie. 4 lata temu nauczyłam się grać na gitarze, więc jestem w tym bardzo dobra. Od zawsze uwielbiałam też śpiewać, ale jakoś nigdy nie mogłam przezwyciężyć tremy wiążącej się z występem przed publiką. Lubię śpiewać, ale tylko dla siebie. Wyjątkami są moi rodzice, siostra, Adaś i Artur. Z Czają niestety nie widuję się tak często, jak bym chciała. Mieszka dość daleko, to pewnie dla tego.
- To chodź może do sklepu muzycznego na chwilkę, co? Muszę sobie kupić nowe kostki, bo tamte już są zjechane.- zaśmiał się Adam.
- Dobra, chodźmy- odpowiedziałam.
                Kiedy rok temu Adaś zobaczył, jak gram na gitarze, sam postanowił spróbować. Kupił sobie pięknego akustyka i poprosił mnie, żebym go czegoś nauczyła. Chętnie mu pomagałam. Muszę powiedzieć, że jest już całkiem niezły, jak na rok gry. Radzi sobie bardzo dobrze.
                Gdy weszliśmy do sklepu, od razu skierowałam się pod ścianę z zawieszonymi gitarami basowymi. Uwielbiam ten instrument. Mogłabym się na niego patrzyć godzinami. Jak to kiedyś stwierdził mój kolega: Elektryk jest fajny, ale słucha się go uszami. Dźwięki basu czujesz aż w żołądku.
- A ty znowu tutaj…- zaśmiał się Adaś podchodząc do mnie.
-Wiesz, że je uwielbiam- zaśmiałam się
- I to aż za dobrze.- uśmiechnął się i pociągnął mnie za rękę do kasy. Kupiliśmy wszystko, czego Adam potrzebował i ruszyliśmy do samochodu. Kierunek: stadion żużlowy. Po 10 minutach jazdy byliśmy na miejscu. Dzisiaj miał trenować cały zespół, no ale wiadomo, że ciężko było wyciągnąć Szwedów, więc trenowali tylko Polscy zawodnicy: Jarek Hampel, Patryk Dudek, Kamil Adamczewski, Alex Zgardziński, Krzysztof Jabłoński, Piotr Protasiewicz no i oczywiście Strzelec. –Chodź, przedstawię Cię chłopakom.- powiedział. Poszliśmy, na razie bez sprzętu, przywitać się z żużlowcami.
Prawie zemdlałam, kiedy zobaczyłam pana Jarka. Od zawsze był moim idolem. Uwielbiałam go za to, że punktuje jeżdżąc w piękny sposób, nie to co np. Nicki Pedersen, po trupach do celu. To nie w stylu Hampela.
-Cześć Julia, Adam dużo o tobie opowiadał- uśmiechnął się pan Jarek i wyciągnął do mnie rękę.
-Dzień dobry Panu. Mam nadzieję, że same dobre rzeczy.- zaśmiałam się i uścisnęłam dłoń żużlowca.
-Nie mów do mnie per ‘Pan’, bo czuję się wtedy staro. Jestem Jarek
-Ja Julia, bardzo mi miło- uśmiechnęłam się.
                Właśnie poznałam Jarosława Hampela. O mój Boże…
-Ty musisz być Julia, tak? Adaś wspominał, że wpadniesz- podszedł do mnie Patryk Dudek i uścisnął mi rękę.
- Tak, to ja- uśmiechnęłam się-Miło mi Cię poznać.
-Mi Ciebie również.
-Co tam Patryk, rozmawiasz z jakąś piękną panią i mnie nie wołasz? Foch!- podszedł do nas Kamil. Odwrócił się bokiem do Duzersa.- Jak masz na imię?
-Julia, miło mi-odpowiedziałam śmiejąc się.- No już powiedz coś do niego, bo smutno mu przez Ciebie- zaśmiałam się i pokazałam na Patryka, który nadal stał obok.
-Ta zniewaga krwi wymaga, nie ma tak dobrze!- Adamczewski również zaczął się śmiać.
- Wiecie co?- powiedział Dudek z fochem- Idę stąd.
- No Paaatryk weeeź.- podeszłam do niego, chwyciłam za rękę i pociągnęłam w naszą stronę. Uśmiechnął się do mnie.
Nawiązała się luźna rozmowa. Nie porozmawialiśmy jednak za długo, bo chłopacy musieli wypróbować maszyny. Poszłam do boksu Adasia. Siedział na krzesełku i słuchał muzyki. Usiadłam mu na kolanach i wyciągnęłam jedną słuchawkę. Wsadziłam ją sobie do ucha i zaczęłam z nim słuchać piosenki.
- Nooo, Strzelec, masz jednak gust!- zaśmiałam się.
-Po nazwisku, to po pysku, Nawrocka.- wybuchnął śmiechem.- Wstawaj, muszę się przygotować do treningu. Po chwili mechanicy odpalili motor Adasia. Od razu na mojej twarzy zagościł uśmiech. Uwielbiam ten dźwięk.
- Chcesz się przejechać ze mną?- spytał Adam, widząc moją reakcję.
- Mogę?!- spytałam z niedowierzaniem, oczy mi się zaświeciły. Żużlowiec pokiwał głową. Rzuciłam się mu na szyję, byłam bardzo szczęśliwa.
-No już, bo nie będziesz miała z kim jechać, jak mnie udusisz- zaśmiał się. Dałam mu jeszcze buziaka w policzek.- Chodź, wyprowadzimy go.- powiedział do mnie.
                Wzięliśmy żużlówkę i wyprowadziliśmy z boksu na zjazd na tor. Adam wszedł pierwszy i kazał mi usiąść za sobą. Zrobiłam tak, oplotłam przyjaciela rękami w pasie i pojechaliśmy. Wyjechaliśmy na tor. Adam przejechał kilka kółek, oczywiście nie na pełnej prędkości ;). Gdy zjechaliśmy do parku maszyn zeskoczyłam z maszyny, poczekałam aż Strzelec wprowadzi ją do boksu, powiedział mechanikom co zmienić i podszedł do mnie. Ja znów przytuliłam się do niego.
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję- krzyczałam mu do ucha.
-Dobra, spokojnie!- powiedział Adaś przez śmiech.
                Przez resztę treningu siedziałam na murku w parku maszyn. Między biegami przychodził do mnie Adaś, Patryk i czasami Kamil. Z Duzersem i Adamczewskim złapałam bardzo dobry kontakt, wymieniliśmy się numerami telefonów. Po chwili podszedł do mnie Patryk.
- Hej Jula, nie chciałabyś jutro obejrzeć meczu z parku, tak od kulis?- zapytał lekko onieśmielony.
-Bardzo chętnie, tylko jestem umówiona już z koleżanką…Ale jeśli pozwolisz, to bardzo chętnie wpadnę przez meczem.- uśmiechnęłam się.
- Jasne, dobre i to- zaśmiał się
-Jesteś świetny, dzięki-podeszłam do niego i przytuliłam.
-Super, to bądź jutro o 15 pod bramą do parku maszyn, ok?
-Jasne, na pewno będę- uśmiechnęłam się.- Ja muszę już lecieć, do jutra.- uśmiechnęłam się i pomachałam mu.
Ten dzień mogłam zaliczyć do bardzo udanych. Już jutro niedziela. A to oznacza mecz z Tarnowem. Mecz, przed którym będę się przechadzać po parku maszyn. Już nie mogę się doczekać!

_______________________________________________________________________________________________________
Hej kochani! Oddaję w wasze ręce 1. rozdział. Mam nadzieję, że się wam spodoba ;). Jeśli mielibyście jakieś sugestie co do mojego stylu pisania, fabuły, bohaterów czy czegokolwiek, proszę, piszcie to w komentarzach. Uwzględnię każdą opinię :). Zostawcie po sobie ślad!

Emilova <3

sobota, 27 lipca 2013

Bohaterowie :)


    Julia Nawrocka ma niecałe 20 lat i pochodzi z Częstochowy, ale mieszka w Zielonej Górze. Przeprowadziła się tu 10 lat temu. Jest bardzo sympatyczna, prawie zawsze na jej twarzy gości uśmiech. Z całego serca kibicuje dwóm klubom: Falubazowi i Włókniarzowi. Kiedyś próbowała swoich sił w żużlu, ale nie wyszło jej. Nadal jednak lubi raz na jakiś czas pojeździć na crossie po lesie, czy jakiejś polanie. Od małego przyjaźni się z Arturem Czają, jednak ostatnio stracili kontakt. Po przeprowadzce do Lubuskiego bardzo polubiła się z Adamem Strzelcem. Studiuje na Uniwersytecie Zielonogórskim na wydziale nauk biologicznych. 

      Paulina Dębska ma niecałe 18 lat, mieszka w Zielonej Górze. Przyjaźni się z Julią. Poznały się 3 lata temu, i od tamtego czasu są praktycznie nierozłączne. Słuchają takiej samej muzyki, czytają te same książki. Są do siebie podobne nawet z wyglądu. Paula nie interesuje się żużlem, ale chodzi czasami na mecze z Julią, dla towarzystwa.



Piotrek Nowakowski ma 21 lat. Przyjaźni się z Julią i Paulą. Podobnie jak Dębska nie interesuje się żużlem, jednak lubi czasem pokibicować ze znajomymi. Gra w koszykówkę.

Resztę bohaterów poznacie podczas opowiadania, nie chcę zdradzać wszystkich szczegółów ;).
 
HISTORIA JEST W PEŁNI ZMYŚLONA!

Zapraszam do komentowania ;)

Emilova <3