czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 3 ;)



Po 3 minutach byłam już na K. Skierowałam się w stronę młyna. Weszłam po schodach i znalazłam swoje miejsce. Obok siedziała Paulina z Piotrkiem.
Nowakowski jest naszym przyjacielem. Poznałam go 3 lata temu, podczas jednej z imprez zorganizowanych przez moją klasę w liceum. Postanowiliśmy wyjść do klubu. Spotkałam tam Dębską, która siedziała z jakimś chłopakiem. Przedstawiliśmy się sobie i nawiązała się luźna rozmowa. Dowiedziałam się, że Piotrek jest koszykarzem i trenuje w Zastalu. Rzeczywiście, wzrostem pasował. Potem zaczęliśmy się spotykać we trójkę. Tak rozkwitła nasza przyjaźń.
- Hej Paula, hej Piotrek- uśmiechnęłam się do nich.
- Hej- odpowiedzieli jednocześnie.
- Co ty tu robisz? Od kiedy chodzisz na żużel?- powiedziałam przez śmiech do Nowakowskiego.
- A, postanowiłem dotrzymać wam towarzystwa- zaśmiał się.
- Idę po picie, chcecie coś?- zapytała Paula podnosząc się z krzesła.
- Weź mi jedno piwo, proszę. Potem Ci oddam- powiedział Piotrek
- Ja poproszę colę- uśmiechnęłam się
- No tak- zaśmiała się Dębska- abstynentka.
- A żebyś wiedziała- zaczęłam się śmiać.
- Chodź na dół, muszę z tobą pogadać…- powiedział Nowakowski patrząc na schodzącą po chodach przyjaciółkę.
-Jasne, chodź. – uśmiechnęłam się zachęcająco i pociągnęłam go za rękę. Zeszliśmy pod trybuny i doszliśmy do bardziej ustronnego miejsca.
- Posłuchaj. Chodzi mi o to, że…- zaciął się i nie mógł nic więcej powiedzieć.
- Podoba Ci się Paula, zgadłam?- zapytałam
- Aż tak to widać?- spojrzał na mnie smutnym spojrzeniem
- Nieee, wcale- powiedziałam sarkastycznie i uśmiechnęłam się.- Stary, to wspaniale! Posłuchaj… Od dawna widziałam, że coś między wami jest. Uśmiechasz się za każdym razem, kiedy ją widzisz. Jesteś od niej tylko 3 lata starszy. Pokaż jej, że Ci na niej zależy, że ją kochasz. Uwierz mi, nie pożałujesz.- uśmiechnęłam się krzepiąco.
- Mówisz?- spytał niepewnie- A co, jeśli mnie odrzuci? Nie chcę jej stracić… Za bardzo mi na niej zależy. Kocham ją…- powiedział cicho.
- Ej, jeśli nic z tym nie zrobisz, to się nie dowiesz. Spróbuj, mówię ci- przytuliłam się do niego i poklepałam go po plecach. – Chodź, wracamy. Zaraz prezentacja- pociągnęłam go za rękę z stronę naszych miejsc.
                Zawody rozpoczęły się zgodnie z planem. W pierwszym wyścigu mało nie dostałam zawału serca… Para Janowski-Madsen pewnie pokonała naszych Szwedów. Potem, było już tylko lepiej. Cały czas utrzymywaliśmy bezpieczną przewagę nad Jaskółkami. Cały mecz krzyczałam, by wspomóc chłopaków. Co chwila spoglądałam na Paulę i Piotrka, którzy rozmawiali w najlepsze. „Będzie z nich fajna para”, pomyślałam i uśmiechnęłam się. Biegi nominowane przyniosły ze sobą bardzo dużo emocji. Oba wyścigi, 14 i 15, zostały podwójnie wygrane przez parę Falubazu. Zawody zakończyły się wynikiem 54:36 dla gospodarzy. Radości nie było końca. Na szczególną pochwałę zasługiwało 4 zawodników Falubazu oraz 2 Unii. Ze strony gospodarzy 12 pkt zdobył Jarosław Hampel, po 10 Andreas Jonsson i Patryk Dudek, a 9 oczek zapisaliśmy przy nazwisku kapitana- Piotra Protasiewicza. W drużynie gości wyróżnili się Artiom Łaguta oraz Maciek Janowski. Bardzo słabe zawody odjechali Janusz Kołodziej, który zdobył tylko 2 punkty oraz Martin Vaculik, który przywiózł jedno oczko. Podczas podziękowań jak zwykle pozdrawialiśmy kapitana i Patryka Dudka. Nie dziwię się, bo pojechali świetnie. Zdenerwowałam się jednak, kiedy grupka kibiców chciała wznieść okrzyk na cześć Jarosława Hampela, a reszta tego nie przyjęła. Bez niego nie wygralibyśmy tego spotkania. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Podeszłam do gniazda i weszłam na nie. Poprosiłam gniazdowego o mikrofon. Nie było z tym problemów, ponieważ dobrze go znam. Stanęłam przodem do kibiców.
- Ej! Nie wstyd wam? Pan Jarek zdobył dla nas 12 punktów, a wy nie chcecie mu nawet podziękować? Zachowujecie się nie poważnie. Dlaczego tak robicie? Dlatego, że jeździł kiedyś w Unii Leszno? Błagam! Teraz punktuje dla nas, dla Falubazu Zielona Góra! Na razie nie było meczu, w którym zdobył mniej niż 10 pkt! Sądzę, że należą mu się wielkie brawa. Pokazywać w każdym meczu taką formę jest bardzo trudno. A jednak Jarek robi to dla nas, dla kibiców! Chcecie być jak gorzowianie, którzy na początku gwizdali na Iversena? Przypomnę, że teraz zdobywa on po kilkanaście punktów co mecz! Chcecie być jak Torunianie, którzy odwracają się tyłem, gdy jedzie Tomasz Gollob? Nie wiem jak wy, ale ja chcę być inna. Chcę się zachowywać godnie. Dlatego teraz proszę Was. Krzyknijmy tak, by usłyszeli nas i w Gorzowie, i w Toruniu! My nie gwiżdżemy za swoich zawodników! Dlatego teraz wszyscy krzyczcie ze mną! Jarka zeeeeeeesłał Bóg! Raz się zdarzył tai cud! Jarka zesłał Bóg! Co innego zrobić mógł, żeby dobrze zrobić nam? Żeby dobrze zrobić nam Jarka zesłał Pan!- Nagle wszyscy kibice podchwycili przyśpiewkę. Cały stadion śpiewał. Odwróciłam się przodem do zawodników i spojrzałam na Hampela. Ruszył on w  moją stronę i powiedział, żebym zeszła z gniazda. Wziął mnie na ręce i przerzucił przez dmuchaną bandę, przez którą następnie przeskoczył. Znów mnie podniósł, zaniósł do innych zawodników, którzy zaczęli mnie podrzucać. Czułam się nieziemsko! Zrobiłam coś dla Jarka, pomogłam mu zdobyć sympatię kibiców. Słowa nie wyrażą tego, jak byłam szczęśliwa. W końcu wszyscy postawili mnie na ziemi. Podszedł do mnie Andreas Jonson.
- Patryk mi przetłumaczył to co mówiłaś. Gratuluję, udało Ci się ich przekonać- uścisnął mi dłoń i poklepał po plecach.
-Dziękuję bardzo. Nie mogłam już po prostu znieść tego, że kibice jeszcze po żadnym meczu mu nie podziękowali. Strasznie mnie to denerwowało.- uśmiechnęłam się do Szweda.
                Następnie odebrałam gratulacje od pana Piotra, Krzysztofa Jabłońskiego oraz Jonasa Davidssona. Po chwili podeszli do mnie Kamil i Patryk.
-Dziewczyno, masz predyspozycje przywódcze!- krzyknął Kamil i mnie przytulił.
-Muszę się z nim zgodzić, byłaś niesamowita.- powiedział Patryk i też mnie przytulił.
-Dzięki chłopaki, starałam się- zaśmiałam się. Zauważyłam, że Jarek zmierza w moją stronę. Chłopcy też musieli to zobaczyć, bo tylko się uśmiechnęli i poszli porozmawiać z trenerem.
-Nie miałem jeszcze okazji osobiście Ci podziękować. Nawet nie wiesz, ile mi tym sprawiłaś radości. Jesteś cudowna- uśmiechnął się do mnie Hampel i przytulił.
- Nie mogłam postąpić inaczej- zaśmiałam się.
-Wsparcie kibiców jest dla mnie bardzo ważne. Zależy mi na tym, żeby mieć z nimi dobre relacje. Dzięki tobie, zrobiłem siedmiomilowy krok na przód. Po tym, co zrobiłaś, kibice na pewno bardziej mnie szanują. Dzięki- uśmiechnął się do mnie.
-Naprawdę, nie ma za co. Zrobiłam, co uważałam za stosowne.
                Nagle wokół mnie zaczęli pojawiać się zawodnicy Unii Tarnów. Wszyscy zaczęli mi gratulować, a Janoś wziął mnie ‘na barana’ i podszedł pod wciąż pełny młyn.
- Może byście też jej podziękowali, co?- krzyknął z uśmiechem.- Dawajcie!- zaśmiał się- JULIAAA NAWROOOCKAAA! <klap klap klap klap klap klap>. Młyn przyjął przyśpiewkę. Zrobiło mi się cieplej na sercu. Maciek mnie puścił na ziemię, a ja go z całej siły przytuliłam.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję!- krzyczałam mu do ucha
- Spokojnie mała, należało Ci się. Byłaś niesamowita. –uśmiechnął się do mnie i dał mi buziaka w policzek.
                W spokoju wróciliśmy do parku maszyn. Tam pogratulował mi jeszcze trener Cieślak. Następnie poszłam do busa Patryka i czekałam w nim na właściciela. Gdy przyszedł Duzers, odwiózł mnie do domu. Podziękowałam mu i wyszłam z busa, machając do niego. Podeszłam do drzwi i zaczęłam szukać kluczy. Usłyszałam wtedy dźwięk smsa. Weszłam do domu i wzięłam do ręki telefon. Wiadomość od Adasia. „To co zrobiłaś było cudowne! Masz predyspozycje przywódcze ;d. Oczywiście cały Włókniarz już o tym wie, masz od wszystkich pozdrowienia. :*” Zaśmiałam się pod nosem. Spojrzałam na zegarek. 22. Dopiero teraz zauważyłam, jak jestem padnięta. Poszłam na górę, wymyłam się i padłam na łóżko jak długa. Nawet nie pamiętam, kiedy zasnęłam.
Obudziłam się sama z siebie o 10. Poszłam do łazienki, umyłam się i pomalowałam. Wróciłam do pokoju i ubrałam się. Następnie zeszłam na dół. Gdy zobaczyłam kto tam siedzi, mało nie spadłam ze schodów…

_____________________________________________________________________________________________

Oddaję wam trzeci rozdział ;). Coś tutaj cicho... Aby zachęcić was do komentowania, do kolejnej notki wstawię zdjęcia żużlowców dla 3 pierwszych osób, które skomentują. Podajcie nazwisko żużlowca i swoje imię (jeśli piszecie z anonima, jeśli nie to posłużę się nickiem ;d). Do następnego!

Emilova <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz